czwartek, 3 grudnia 2015

Z kopciuszka w Królową lodu

Okay, zamiast pisać pierwszego postu zacznę od drugiego.
Wyciągnąłem swoje stare lalki z piwnicy i uznałem, że wreszcie zrobię coś produktywnego w nocy.

Starego kopciuszka umyłem, i uczesałem włosy. Jak tylko dostane kredki, zabiorę się za re-paint ❤️‍
Był z tym spory problem, ponieważ na początku jej włosy wyglądały tak:

Postanowiłem wykorzystać jedną z porad na stronach lalkowych i próbować rozczesać jak się da, i zanurzyć jej włosy na chwile we wrzącej wodzie.
Efekt, może nie był niesamowity, ale zadowalający, mogłem włożyć grzebień we włosy (śmiech).

Potem powtórzyłem czynność, ale końcówki nadal były okropnie zmechacone i splątane.
Postanowiłem, że potraktuje je olejem, by je rozczesać, a potem zmyje.
Byłby to świetny pomysł. Udało mi się rozczesać lalkę.
Byłby, ponieważ włosy nadal były zmechacone, a w dodatku mimo umycia tłuste i śliskie (człowiek uczy się na błędach, mogło być gorzej, heh)
W końcu uznałem, że się poddaje. Podciąłem nieco końcówki, po czym rozdzieliłem jej włosy na sekcje i pościnałem na różne długości, by potem zrobić warkocz Elsy ❤️‍
Niestety zdjęcie okropnej jakości, robione przy złym świetle i trzęsącymi dłońmi, dlatego jutro, zrobię jeszcze jedno i wam pokaże. Ma na głowie recepturkę, by włosy tak fajnie odstawały
.❤️‍


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz